MENU...
Facebook
HEXADE.COM

Jak powstaje ilustracja?

Najważniejszy jest pomysł. To niby proste ale jak tu mieć pomysły kiedy codziennie trzeba narysować coś innego, dla innego zleceniodawcy? Liczy się też doświadczenie. Im więcej rysuję tym więcej pomysłów przychodzi mi do głowy. Od czego zaczynam? Zawsze przeprowadzam skrupulatny wywiad. Wiadomo, muszę wiedzieć co narysować, to podstawa. Nawet jeżeli zapytanie przyjdzie pocztą internetową dzwonię do osoby zainteresowanej. Trzeba rozmawiać, ludzie nie zawsze potrafią napisać to co chcą zobaczyć, czasem pomijają istotne szczegóły bo wydają się im oczywiste. Co jakiś czas dostaję zapytania z pięknie opisanym przedmiotem zlecenia ale brak w nich choćby nazwy firmy i określenia branży. Po adresie e-mail domyślam się adresu strony internetowej i doczytuję podstawowe informacje. Problem pojawia się gdy ktoś pisze z adresu na publicznym serwerze typu gmail.com. Wtedy trzeba koniecznie zadzwonić. Część zleceń jest oczywista. Kartki świąteczne, dyplomy, zaproszenia, tutaj nie trzeba wielkiej wiedzy. Problem zaczyna się gdy projekt ma być mniej typowy. Muszę wiedzieć co i dla kogo rysuję, kim jest zleceniodawca, kim będą odbiorcy - tak zwana grupa docelowa. O ile łatwo ustalić co ma być na obrazku to trudniej jest już dowiedzieć się w jakim stylu ilustracja ma być przygotowana. Nie każdy musi być historykiem sztuki... Pytam o kolory zwykle szukam porównań w naturze - bo te wszyscy znamy i rozumiemy (większości nic nie mówią ugry i ultramaryny ani nawet tycjanowskie czerwienie). Proszę o wskazanie interesujących obrazów, przekazanie zdjęć budynków lub biur firmy. Zleceniodawcy czasem pociągnięci za język opowiadają o zwracających uwagę stronach internetowych albo konkretnych czasopismach, których styl im przypadł do gustu. Wtedy w trakcie rozmowy powoli rodzi się jakiś koncept. Rzadko opowiadam o nim klientowi - ciężko mówić o czymś co trzeba zobaczyć... Pierwszym etapem pracy nad projektem, zaraz po wywiadzie jest zbieranie referencji i przedstawienie ich osobie zlecającej.
Zestaw zdjęć referencyjnych zebranych do projektu okładki płyty Anny Dębowskiej z muzyką kameralną Josepha Jongena

Nie da się siąść przed czystą kartką, wziąć ołówka do ręki i po prostu narysować coś na zadany temat. No, przynajmniej nie na każdy temat. Nie muszę wiedzieć wszystkiego. Czasem nie wiem nawet jak dany przedmiot wygląda. Żeby być skutecznym trzeba zrozumieć i znać to co będzie się rysować. Dlatego zbieram referencje. Referencje to, nazwijmy to obrazy pomocnicze. Prezentują konkretne obiekty, miejsca, sceny, pozycje postaci, czasem styl w jakim chcę lub muszę rysować i kolorystykę jaką będę się posługiwał. Oczywiście idealnie byłoby gdybym mógł być w miejscu, które mam narysować, widzieć osobę do sportretowania na żywo lub trzymać w ręku przedmiot do zilustrowania. W większości przypadków muszą wystarczyć fotografie. O te teraz nie trudno - w bankach fotografii jest wszystko. Zbieram więc razem kilka fotek prezentujących w prosty sposób moje zamiary, pokazuję zestaw klientowi i wyjaśniam na przykładach co będę próbował pokazać i przekazać. W trakcie takiej rozmowy lub bezpośrednio po niej powstaje pierwszy szkic.

Szkic do okładki płyty

Oczywiście szkic który jest "pierwszy z pierwszych" nie wygląda tak dokładnie jak ten na zdjęciu obok. Szkicuję od ogółu do szczegółu prowadząc kolejne rysunki do czystego konturu. W trakcie szkicowania testuję różne perspektywy, kąty widzenia, przebieg konkretnych krzywych. W końcu prezentuję czysty szkic (line-art) klientowi. To jest moment w którym trzeba rozmawiać na prawdę bardzo dużo. To na ten szkic będę nanosił poprawki i znów je zatwierdzał. Tutaj zmiany są jeszcze relatywnie proste i nie wymagają czasu. To na tym etapie praca ze zleceniodawcą wymaga największego skupienia i skrupulatności. Im więcej ustalę teraz, tym mniej poprawek będę wykonywał na gotowej ilustracji, którą bardzo trudno poprawiać. Z czasem do kolejnych iteracji szkicu dodaję też próbki kolorystyki. Gdy szkic jest zatwierdzony, przystępuję do malowania.

Do malowania używam Paintera lub Illustratora. Jednak większość obrazów, które maluje jest częścią grafiki komputerowej, która musi zostać uzupełniona tekstami, teksturami lub obrazami tła. Grafika do druku musi też mieć odpowiednie wymiary i być dopasowana do profilu kolorystycznego drukarni. Wtedy używam Photoshopa a do ostatecznego składu do druku Indesigna. Oczywiście gotowy obraz również musi być skonsultowany z klientem. Nanoszę też ostateczne poprawki. Gdy klient zatwierdzi całość praca trafia do druku lub zostaje przekazana w zamkniętym formacie (zwykle PDF) zgodnym ze specyfikacją techniczną zleceniodawcy lub wykonawcy którego ten wskazał.

-

Oto gotowa okładka płyty z naniesionymi wszystkimi koniecznymi obiektami tekstowymi i znakami zleceniodawcy. Grafika ma wymiary zgodne ze specyfikacją produktu. Na grafice naniesione są linie wykrojnika. (linie cięcia i łamania materiału).

A to gotowy produkt...

Zobacz Też...

NAPISZ DO MNIE...

Realizacja: HEXADE.NET (Grafik, projektant, webdesigner)